Mój profil
Jeśli choroba partnera jest testem miłości, to nieuleczalna, postępująca choroba, odzierająca z intymności i godności - jest największym możliwym egzaminem uczucia. Myślę, że go zdaję, każdego dnia, w każdej godzinie.
Od 3 lat walczę z chorobą SLA, która dotknęła mojego męża, Kardka. Chorobą okrutną, progresywną, nieodwracalną i nieuleczalną.
Jeśli chcesz pomóc, pochylić się nad nami, będziemy wdzięczni za każdy, nawet najmniejszy datek...
POLBANK EFG 51 2340 0009 0050 1030 0000 6268
Alicja Lichocka
mój avatar
archiwum
2011 Czerwiec 2010 Marzec 2009 Listopad Październik Lipiec Czerwiec Marzec Styczeń 2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty
linki
SLA - CO TO ZA CHOROBA? Strona poświęcona chorobie SLA
ulubieni
Powered by blog 4u
|
11.06.2011
Jestem, żyję, ale nie wiem PO CO? Ja ciągle muszę wrócić do tego, tętniącego pustką i tak przeraźliwą ciszą domu! Pracuję, nie tylko w ubezpieczeniach, ale w biurze podróży u Koleżanki. Ale nie wiem po co? Muszę wrócić do domu. żeby nie wiem co. A ja się czuję jak taki jakiś popsuty człowiek! Popsuli mnie, a żyję?! Po co??? Nie jest dobrze, nawet... czytaj więcej
12.03.2010
Witajcie Kochani. Wiele czasu minęło. Myślałam, że już tu nigdy nie wrócę, bo to były strasznie traumatyczne czasy. Ale wróciłam, bo myślę, że powinnam opowiedzieć Wam jak to jest, gdy On odszedł. No i powiem Wam, że jest strasznie!. Na początku, pewnie zmęczenie i brak możliwości odprogramowania się powodowały, że żyłam jakby obok. Nie chciałam,... czytaj więcej
12.03.2010
Witajcie Kochani. Wiele czasu minęło. Myślałam, że już tu nigdy nie wrócę, bo to były strasznie traumatyczne czasy. Ale wróciłam, bo myślę, że powinnam opowiedzieć Wam jak to jest, gdy On odszedł. No i powiem Wam, że jest strasznie!. Na początku, pewnie zmęczenie i brak możliwości odprogramowania się powodowały, że żyłam jakby obok. Nie chciałam,... czytaj więcej
03.11
Witajcie Kochani. Dziękuję, że jesteście! Przez ten pierwszy rok po śmierci Kardka to ja chyba byłam tak bardzo zmęczona, że wcale do mnie nie dotarło, że Jego nie ma. Jeszcze opieka nad Mamą! Teraz zaczynam rozumieć co się stało, że Jego chyba nie ma! Zepsuł mi się samochód. Pojechałam do zaprzyjaźnionego mechanika, zasugerowałam, ja blondynka... czytaj więcej
14.10
Może będzie łatwiej jak wrócę na te strony. Jest mi źle i muszę gadać. Postaram się pisać, bo muszę. Z trudem wróciłam na bloga, bo mnie pytali o jakieś hasła i ID, a ja nic nie pamiętam. Udało się. Będę pisać bo głupieję z samotności.
9.07
W niedzielę będzie 1-sza rocznica śmierci Kardka. Tak potwornie wszystko odżywa, tak jakby to było dopiero co... Umarł nasz Kolega. Pogrzeb był w poniedziałek na bródnie. Zagrali na trąbce, tak jak u Kardka, wyłam, uciekliśmy z synami A ja wciąż rozpaczam. Nie umiem żyć sama, przecież wszystko robiliśmy razem, podejmowaliśmy jakieś decyzje, plany,... czytaj więcej
1.07.
Dzięki. Cieszę się, że mi kibicujecie! Łatwiej, jak wiem, że ktoś mnie czyta, wspomaga słowem.Jak widzę obładowanych zakupami ludzi, to wiem, że pędzą do domu po pracy aby dalej to życie aktywnie karmić, rodzinę karmić, a ja nie mam po co do domu wracać?!Nie muszę robić zakupów! Rano pracuję a potem się szwędam po Warszawie, jak pogoda... czytaj więcej
23.06
Bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie serdeczne słowa otuchy. Próbowałam żyć normalnie, nie wracać do minionego,rzuciłam się odrestaurować działkę, Kardka miłość, zaniedbaną przez te minione lata. Nauczyłam się nawet sama tam spać. Jest ze mną, tupie mi, coś strąca, coś mi chce powiedzieć, mówi pewnie, że dobrze robię. Odnowiłam już cały taras... czytaj więcej
8.03.2009
Trudno było tu wrócić. Ale jestem bo jest mi źle. Mama umarła 26.stycznia. Przyjechała siostra i była 4 tygodnie. Wyjechała we wtorek. Sporo się działo i nie było czasu na stres i żal. Teraz zostałam sama w pustym mieszkaniu bez żadnych obowiązków. Nie jest dobrze. Znowu ryczę, nie tyle po Mamie, bo przecież Rodzice odchodzą, taka jest kolej... czytaj więcej
15.01
No jestem, żyję, kiepsko, ale jakoś tam. Te wzruszające komentarze moich nabytych przyjaciół z bloga są dla mnie jak balsam. I ta kocinka kochana z ADHD. Choć już coraz lepiej, dorasta i uczy się kochać obcych.Potwornie tęsknię, płaczę ale już nie co dzień i zaczełam mieć potrzebę chodzenia na cmentarz, aby dbać o ten kawałek Kardka i wspomnienia... czytaj więcej
|